Aktualności


 

Nowa strona 1

Nowa strona 2

Nowa strona 1

Nowa strona 3

 

 

 
 
 
 

 

Seminarium dotyczące

bezpieczeństwa na polskich drogach 
 

 

 

Uczestnicy seminarium w Sali Obrazowej

31 lipca 2007 r. w Pałacu Prezydenckim odbyło się seminarium dotyczące bezpieczeństwa na polskich drogach. W seminarium uczestniczył Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński, a także przedstawiciele ministerstw, urzędów centralnych, organizacji pozarządowych i fundacji zajmujących się pomocą ofiarom wypadków drogowych.

Prezydent RP otwierając seminarium powiedział:

„ Szanowni Państwo,

Zdaję sobie sprawę, że temat naszej dzisiejszej rozmowy to nie jest nic szczególnie nowego, ale myślę, że to, co się zdarzyło przed kilkunastoma dniami we Francji – śmierć 26 Polek i Polaków w jednym wypadku, że ta straszna tragedia powinna nas skłonić do jeszcze dokładniejszego przyjrzenia się sprawom związanym z tragediami na drogach.

Pamiętam, jak przed ponad 30 laty - byłem wtedy młodym człowiekiem – we Francji, w tym kraju, w którym doszło do tej strasznej tragedii, ginęło na drogach około 20 tysięcy ludzi, przynajmniej tak donosiła polska ówczesna prasa i pamiętam też na pewno, ten fakt jakoś wbił mi się w pamięć, jak wytyczne ówczesnego prezydenta Republiki Francuskiej, nieco późniejszego okresu Prezydenta Giscarda d’Estaing mówiły o zmniejszeniu tej liczby do 13 tysięcy. A w tej chwili we Francji ginie dokładnie tyle samo ludzi, co w zeszłym roku w Polsce – 4 800. Tylko proszę pamiętać, że nas jest 38,5 miliona, a Francuzów 64 miliony, czyli prawdopodobieństwo, jeżeli przyjmiemy we Francji śmierć na drodze (francuskie prawdopodobieństwo) za 100, to w Polsce wynosi ok. 175-180. Jest o ponad 50 procent, a można powiedzieć – blisko dwukrotnie wyższe. Ja sobie zdaję sprawę, że myśmy w Polsce w ostatnich latach też pod tym względem osiągnęli istotny postęp – w zeszłym roku po raz pierwszy ofiar było mniej niż 5 tysięcy. Zdaję sobie też sprawę, że różne są sposoby liczenia na świecie liczby ofiar, że w jednych przypadkach liczy się tylko tych, którzy zginęli od razu, w innych krajach tych, którzy w ogóle odeszli z tego świata w tym samym roku, w którym był wypadek. W Polsce przyjęto w miarę rozsądne rozwiązanie: liczy się 30 dni po wypadku, więc te dane nie są dokładnie porównywalne. Ale mimo wszystko to, co pod tym względem uczyniono we Francji, to, co uczyniły kraje skandynawskie, przodująca pod tym względem Szwecja – wszystko to wskazuje na to, że można jeżeli chodzi o liczbę tragedii na drogach, sytuację poprawiać, że to jest zjawisko groźne i nieuniknione co do zasady, ale że świadoma działalność ludzka może rozmiary strasznych tragedii, tych najgorszych, czyli śmierci ludzkiej i tych mniejszych czyli ran, które niestety w wielu przypadkach kończą się trwałym kalectwem, że te zjawiska mogą występować na mniejszą skalę. Powstaje pytanie, czy myśmy w Polsce zrobili wszystko, żeby spadek był odpowiedni.

Prezydent Polski nie ma takich uprawnień, jak np. Prezydent Republiki Francuskiej, jeżeli chodzi o wydawanie wytycznych, ale Prezydent Polski ma prawo mobilizowania organów władzy państwowej i innych instytucji do tego, żeby wspólnie działały na rzecz jak największego ograniczenia tego niezwykle ponurego zjawiska, bo proszę pamiętać, że nie ma nic gorszego niż śmierć człowieka, a tutaj mamy jeszcze do czynienia ze śmiercią ludzi albo młodych, albo przynajmniej w środku życia. Oczywiście giną również osoby starsze, to prawda, ich śmierć jest rzeczą również straszną, ale w bardzo wielu przypadkach – wziąwszy pod uwagę przeciętną życia w Polsce – człowiek, który odchodzi w wyniku wypadku drogowego traci połowę, dwie trzecie, trzy czwarte przeciętnego życia. I musi być tego mniej. Pamiętam, gdy w Polsce było ok. 7 tysięcy ofiar śmiertelnych – nie wiem, czy ta liczba ofiar kiedyś została przekroczona, ale ok. 7 tysięcy było – dzisiaj mamy niecałych 5 tysięcy. Musimy sobie jasno postawić cel – ta liczba ma spadać z roku na rok, ta liczna ma być taka, abyśmy się tutaj mogli porównywać z innymi krajami europejskimi. W moim przekonaniu działania idą w trzech podstawowych kierunkach: jeden jest bardzo trudny, bo, jak wiadomo, nasz kraj od wielu lat nie może sobie dać rady z problemem dróg. One się poprawiają i to jest na pewno jeden z powodów poprawy stanu bezpieczeństwa przynajmniej, jeśli chodzi o liczbę ofiar śmiertelnych, bo liczba rannych spadła po raz pierwszy w roku 2006, przedtem bez przerwy rosła, z dostępnych mi danych. Natomiast jeżeli idzie o ofiary śmiertelne, to, jak mówiłem, jest ich mniej na pewno. To się wiąże jednak z poprawą stanu dróg, z tym, że one przeciętnie rzecz biorąc są lepsze niż kilka czy kilkanaście lat temu. Ale postęp powinien tutaj być szybki, lecz dopiero w następnych latach, począwszy gdzieś od roku 2009, tak sądzę.

Drugi czynnik, to jest czynnik związany z szybkością reakcji – z ratownictwem medycznym. Jak wiadomo, mamy nową ustawę o ratownictwie medycznym. Ona jest oceniana różnie. To znaczy, jej funkcjonowanie jest różnie oceniane, mówiąc dokładnie. Ale na pewno to aspekt, na którym się trzeba skoncentrować. Na pewno spośród tych, którzy odeszli, niemała część – na pewno nie wszyscy, ale niemała część – była do uratowania. Już w ten sposób tę liczbę można było zmniejszyć. I w końcu jest trzeci czynnik – walka z ludzkimi błędami: z nadmierną szybkością, z naruszaniem przepisów ruchu drogowego. Ale przede wszystkim z nadmierną szybkością, bo ona jest główną przyczyną. Ale tutaj niestety trzeba działać twardo. Ja wiem, że to nie jest rozwiązanie popularne. Kiedy nasi francuscy przyjaciele zaczęli energicznie działać w tej sprawie, to też nie mieli dobrych dróg. Mieli oczywiście dużo lepsze niż my, ale to nie był kraj autostrad; z tego Francja wtedy nie słynęła. Ale przy użyciu, trzeba powiedzieć, zdecydowanych metod, zdecydowanie restrykcyjnych metod, jednak zdołano bardzo dużo osiągnąć. Ja wiem, powtarzam to, co wśród kierowców nie jest popularne, ale trzeba także po te metody sięgnąć, jeżeli chcemy osiągnąć wynik, który jest zawsze czymś w najwyższym stopniu pozytywnym, czymś, co może uratować życie iluś setkom, a może i tysiącom ludzi.

W tych trzech podstawowych kierunkach trzeba działać. Oczywiście można znaleźć jeszcze dodatkowe – szkolenia kierowców. Jak wiemy, w tej chwili prawo jazdy jest wydawane w sposób niełatwy, dość już restrykcyjny. Szkolenie kierowców, następnie walka z alkoholem – ta walka jest prowadzona, trzeba ją jeszcze zintensyfikować wśród tych, którzy siadają za kierownicą. To są kierunki, powtarzam, dodatkowe, istotne, ale podstawowe są te trzy, o których mówiłem. I w tych wszystkich stronach trzeba podjąć działania energiczniejsze niż dotąd. Niech z tej tragedii, niech z tej absolutnie niepotrzebnej śmierci 26 osób będą także jakieś pozytywne skutki.

Ta dzisiejsza narada jest inicjatywą prezydencką, ale na tej naradzie się nie skończy. Ten problem jest, jak Państwo zauważyliście, przedmiotem mojego zainteresowania. Naprawdę nie musiałem sięgać do żadnych dodatkowych danych, żeby podać to, co wiem. Mógłbym podać także wiele innych danych. I będę się tym szczególnie zajmował. Musimy się tym zajmować i efekty na pewno przyjdą, a każde sto osób mniej to jest sto istnień ludzkich. Powinno być dużo więcej, niż sto. Dziękuję bardzo.”

Po seminarium odbył się briefing, podczas którego Prezydent Kaczyński podsumował spotkanie:

„ Jestem po niezbyt długiej, ale bardzo owocnej naradzie. Pierwsza sprawa, to sprawa sytuacji w tym roku. Ona się pogorszyła. Wprawdzie to pogorszenie nastąpiło przede wszystkim w pierwszym kwartale – można powiedzieć, że rok prawie bez zimy był tutaj jedną z istotnych przyczyn. Kierowcy uważali, że można jeździć tak jak w lecie i niestety w wielu przypadkach spotkał ich niezmiernie srogi zawód, ale tę tendencję trzeba odwrócić. Bardzo gorąco apelowałem do szefa Policji polskiej, do obecnego tutaj wiceministra zdrowia, pana Pinkasa, o to, żeby podjąć jak najwięcej działań doraźnych. Będę rozmawiał z premierem o możliwości przeznaczenia dodatkowych środków. Sprawa druga, to zespół bardzo licznych działań, które muszą być podjęte, żeby ta tendencja, która w Polsce od 10 lat występuje – od 10 lat liczba wypadków, właściwie ofiar wypadków spadała – to żeby ta tendencja się gwałtownie pogłębiła. Będziemy działać z mojej strony środkiem koordynacji – bo oczywiście nie ma tutaj uprawnień władczych – będzie tutaj Biuro Bezpieczeństwa Narodowego. Ja z Państwem spotkam się na pewno niejeden raz. Natomiast chciałbym przestrzec przed tym, co dzieje się teraz, bo jest to bardzo niepokojące. Ta tendencja wystąpiła w całej Europie i pewnie była związana właśnie z warunkami klimatycznymi, szczególnie w pierwszym kwartale, ale to dla nas nie jest żadne pocieszenie. Apeluję o rozsądek, apeluję o to, żeby nie ryzykować życiem, bo życie każdy z nas ma tylko i wyłącznie jedno. Dalsze działania będą konsekwentnie przeze mnie podejmowane. Dziękuję bardzo.”

 

 

 

Źródło: www.prezydent.pl

 

 

 

 

Nowa strona 1

   

© 2004 - 2006 Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Przy wykorzystywaniu materiałów wymagane jest podanie źródła.